czcionka normalna czcionka +1 czcionka +2
Dzisiaj jest sobota, 17 listopad   
Wyślij kwiaty Wyślij kwaity
><img src=

Polskie orły 28/05/2009

Polskie orły

Aż 20 milionów Polaków żyje dziś poza krajem. Wśród najbardziej zasłużonych dla świata Polonusów jest też wielu mało znanych, którzy swymi talentami, inwencją i wyobraźnią przekraczali granice geograficzne, intelektualne, a nawet pozaziemskie.

O ile więcej żołnierzy ginęłoby w Iraku czy Afganistanie, gdyby nie Stephanie Kwolek, potomkini emigrantów z Polski, która w laboratoriach DuPonta wynalazła kevlar. Dziś nikt nie wyobraża sobie bez niego kamizelek kuloodpornych, hełmów, powłok nart i kajaków, a nawet części pancerza lotniskowców.

Nie dokonałaby się komputerowa rewolucja lat 70. XX wieku, gdyby nie pasja Stephena Wozniaka, zwanego WoZ (Wheels of Zeus), współtwórcy mikroprocesora Mac i współzałożyciela, ze Stevenem Jobsem, firmy Apple Computer. Pierwsze modele Apple razem składali w sypialni Jobsa. W 1980 r. Apple II stał się rynkowym hitem - uczynił z Jobsa i Wozniaka multimilionerów.

Nie byłoby dwuwirnikowych śmigłowców, gdyby nie Frank Piasecki (zmarł w lutym 2008 r. w wieku 88 lat), syn polskiego krawca. Pierwszy helikopter Dogship zbudował w 1945 r., a jego CH-47 Chinook jest wciąż produkowany, choć od prototypu minęło niemal 50 lat. Z równą pasją oddawał się grze na skrzypcach i fotografowaniu.

James Bond nie ścigałby się modelami Aston Martin, gdyby nie hrabia Louis Zborowski, żyjący w Anglii syn polskiego szlachcica i Amerykanki, miłośnik wyścigów, który w 1920 r. uratował firmę przed upadkiem. A Tadeusz Marek, konstruktor z Krakowa, stworzył silniki, które przyniosły jej sportowe sukcesy i sławę.

Nie byłoby make-upów w tubkach, gdyby nie Max Factor (1877-1938), a właściwie Maks Faktorowicz z Łodzi. Syn rabina w wieku ośmiu lat zaczął się uczyć rzemiosła w drogerii. Eksperymentował z mieszankami kremów tak skutecznie, że w wieku 20 lat otworzył drogerię w Moskwie i został kosmetycznym doradcą carskiego dworu. W 1904 r. wyemigrował do USA. W Los Angeles otworzył drogerię i charakteryzował aktorów z Hollywood. W 1929 r. otrzymał Oscara za charakteryzację Borisa Karloffa w roli potwora, wykreowanego przez doktora Frankensteina w filmie Jamesa Whale'a. Od 1941 r. Factor dostarczał szminki do kamuflażu dla amerykańskich żołnierzy. Firmę przejął po ojcu Max Factor junior, chemik.

Świat nie chodziłby we wranglerach, gdyby nie Bernard Lichtenstein, krawiec, który w 1937 r. wyruszył z Łodzi do USA. Tam firma Blue Bell zatrudniła go do szycia spodni dla uczestników rodeo. I tak powstała marka Wrangler Jeans.

Nie powstałaby w 1923 r. jedna z największych na świecie wytwórni filmowych Warner Bros, gdyby nie obrotni bracia Harry (Kirsz), Albert (Aron), Sam (Szmul) i Jack (Icchak), synowie szewca z Krasnosielca, Beniamina, i Perły. W 1890 r. rodzina wyjechała do Kanady. Za zastawiony w lombardzie zegarek ojca synowie kupili projektor.

Gary Cooper nie zagrałby słynnych ról, gdyby nie producent filmowy Samuel Goldwyn (1879-1974), a właściwie pochodzący z Warszawy Schmuel Gelbfisz. Rodzinny kraj opuścił bez grosza przy duszy. Przez 35 lat produkował filmy i wyłapywał talenty. Biznes przejął po nim syn Samuel Goldwyn junior. Goldwyn był znany z zabawnych przejęzyczeń, zwanych goldwynizmami: „Kolorowa telewizja! Nie uwierzę, póki nie zobaczę czarno na białym"; „Nie sądzę, że należy pisać autobiografię przed śmiercią"; „To nasz najsilniejszy słaby punkt".


„Bulwar Zachodzącego Słońca" nie zrobiłby furory, gdyby nie Gloria Swanson (1899-1983), legenda kina niemego (obok innej Polki - Poli Negri). Jej matka Adelaide Klonoski była pochodzenia polskiego.

Świat filmu byłby uboższy, gdyby nie błyskotliwy Billy Wilder (1906-2002), a właściwie Samuel Wilder z Suchej Beskidzkiej, reżyser, scenarzysta i producent złotego wieku Hollywood („Pół żartem, pół serio", „Bulwar Zachodzącego Słońca"). I gdyby nie obrazy Alana Pakuli („Zabić drozda", „Klute") i jego polskie korzenie. Nie nakręcono by trylogii o Matriksie, gdyby nie duet braci Wachowskich (cztery Oscary w 2000 r.). Larry i młodszy Andy dorastali w Chicago w polsko-amerykańskiej rodzinie.

Wśród pokoleń polskiej emigracji byli tacy, którzy pozbywali się ciężaru polskości i asymilowali w nowym kraju. Ale są też tacy, którzy świadomie trwają przy korzeniach. Za Polaka z obcym paszportem uznaje się niezmiennie hrabia Adam Stefan Zamoyski (herbu Jelita), historyk, autor biografii Ignacego Paderewskiego, Fryderyka Chopina i Stanisława Augusta Poniatowskiego. Urodził się (w 1949 r.) w Nowym Jorku, wychował w Anglii, kształcił w Oxfordzie. O jego polską tożsamość zadbali rodzice z zasłużonych dla polskiej kultury rodów - Stefan Adam Zamoyski (doktor praw, odznaczony Orderem Virtuti Militari) i księżniczka Elżbieta Czartoryska. Zamoyski prezesuje Fundacji Czartoryskich przy Muzeum Narodowym w Krakowie. Odnowił w 1989 r. wnętrze krypty kościoła w Sieniawie, gdzie spoczywa 22 książąt Czartoryskich, i sprowadził tam z Genewy prochy swojej matki. Za zasługi dla kultury polskiej w 2007 r. został odznaczony komandorią Orderu Odrodzenia Polski.

Swoje polskie pochodzenie z dumą podkreśla gen. Edward Rowny, syn emigranta z Nagoszewa. Przywiązanie do Polski wpajała mu babka, guwernantka u Potockich. Ten weteran II wojny światowej, wojny koreańskiej i wietnamskiej, zastępca szefa NATO, był doradcą pięciu prezydentów USA - Nixona, Forda, Cartera, Reagana i Busha. Gdyby nie jego twarde negocjacje, nie doszłoby do podpisania traktatów USA - ZSRR o ograniczeniu broni jądrowej (na rozmowach z Rosjanami spędził ponad 2 tys. godzin). Zawsze lobbował za polskimi sprawami, uważając, że Polska jest strategicznym partnerem Ameryki. W latach 80. wspomagał „Solidarność". W 1992 r. przewodził delegacji, która przywiozła do Polski prochy Jana Ignacego Paderewskiego. Gdy w 2004 r. odbierał Krzyż z Gwiazdą Orderu Zasługi, zagrał na harmonijce „Mazurka Dąbrowskiego".

Ważny wpływ na politykę USA wobec Polski wywiera w Waszyngtonie Zbigniew Brzeziński (ur. 1928 r. w Warszawie) politolog, wykładowca wielu uniwersytetów. W 1939 r. rodzina została w Kanadzie, gdzie ojciec Tadeusz przebywał na placówce dyplomatycznej. Madeleine Albright, studentka profesora i przyszła sekretarz stanu, wspominała, że kiedy Brzeziński miał 30 lat, nie było wątpliwości, że odegra ważną rolę w amerykańskiej polityce. Jako doradca ds. bezpieczeństwa prezydenta Jimmy'ego Cartera (1977-1981) wsławił się twardą polityką wobec ZSRR. Powołał Polsko-Amerykańską Fundację Wolności, która wspiera rozwój społeczeństwa obywatelskiego w Polsce. Zabiegał o przyjęcie Polski do NATO. Pozostaje jedną z czołowych postaci wpływowego waszyngtońskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych.


W polityce zaznaczył swoją obecność członek polskiego rodu Michel Casimir Jean Pierre Guillaume Marie André Poniatowski, zwany Ponia (1922-2002), polski książę i francuski polityk. Syn Karola Kazimierza Poniatowskiego i Marie Josephe de Riquet, wywodzi swój ród od ostatniego króla Polski, a przez matkę - od Napoleona Bonaparte. Pomógł dojść do prezydentury Valery'emu Giscard d'Estaingowi, koledze z École Nationale d'Administration, kształcącej elity polityczne Francji. Nagrodą była teka ministra spraw wewnętrznych. Wycofał się z polityki w 1999 r., krytykowany za flirt z Jean-Marie le Penem. Fotel burmistrza L'Isle-Adam w departamencie Val-d'Oise przejął po nim jego syn - książę Axel Michel Casimir Jean Jacques Ciolek Poniatowski (ur. 1951 w Rabacie). Bardziej liberalny od ojca, od 2002 r. szef komisji ds. zagranicznych Zgromadzenia Narodowego. Podczas wyborów prezydenckich w 2007 r. był rzecznikiem Nicolasa Sarkozy'ego. Jego starszy brat Ladislas Poniatowski jest senatorem.

Do powstania Wspólnoty Europejskiej przyczynił się pośrednio hr. Władysław Zamoyski, fundator Zakładów Kórnickich. Otoczył opieką urodzonego w Krakowie Josepha Hieronima Retingera (1888-1960), pisarza i polityka, któremu opłacił studia na Sorbonie. Gdyby nie ta szczodrość, Retinger nie byłby podczas II wojny doradcą polskiego premiera na uchodźstwie gen. Władysława Sikorskiego i najstarszym cichociemnym, zrzuconym do Polski w 1944 r. A po wojnie nie zaangażowałby się w ideę jednoczenia Europy, czego owoce doświadczamy dziś.
Za Polaka z brytyjskim paszportem zawsze się uważał sir Joseph Rotblat, fizyk i radiobiolog, urodzony w Warszawie. Z Albertem Einsteinem i filozofem Bertrandem Russellem stworzyli w 1957 r. międzynarodowy ruch uczonych na rzecz likwidacji broni masowej zagłady - Pugwash (pokojowy Nobel 1995 r.). Postulował, by naukowcy, na wzór przysięgi Hipokratesa, brali odpowiedzialność za swoje pomysły i wynalazki.

więcej na:www.wprost.pl ,Numer: (1354)

oprac.IR HappySenior.pl